Jak stracić przyjaciółkę



Hej!
Dziś wpis o tym jak straciłam przyjaciółkę z jej własnej winy.

Jak już każdy wie ja kłamstwa nie toleruję.
A tym bardziej nie toleruję jak ktoś oskarża 
mnie o coś bez pytania i wyjaśnień jak było.
Tak było w tym wypadku. Ale zacznijmy od początku. 
Znamy się z nią sporo lat. Długie rozmowy o tym i tamtym.
Można było z nią o wszystkim pogadać.
Po jakimś czasie odzywała się tylko jak chciała 
wyjść lub czegoś potrzebowała. Tłumaczyłam sobie 
to wszystko jej pracą i przygotowaniami do ślubu.
Niepotrzebnie!
Teraz zdałam sobie sprawę ile dla niej robiłam a ile ona dla mnie.

To tak jak bym jej oddała serce na dłoni a ona na tą dłoń
dosłownie (sory za wyrażenie) nasrała.

Ni stąd ni z owąd wczoraj mi napisała, że niby ja obgaduje koleżankę z którą kontaktu nie mam. I nie zapytała czy tak było... Od razu wydała na mnie akt oskarżenia bo koleżanka przecież nie kłamie kłamcą jest jej przyjaciółka (ja). Stwierdziłam, że skoro tamta koleżanka nie ma śmiałości by do mnie napisać jak coś do mnie ma to jest tchórzem. Zerwałam kontakt z "przyjaciółką" kazałam wykasować nasze wspólne zdj i zablokowałam je obie i ich facetów.

Jakbym była bardziej wredna to do narzeczonego mojej byłej przyjaciółki wysłałabym zdjęcie jej jak jest w sukni ślubnej (bo takie zdj mam). Ale ja taka chamska nie jestem. 
Obejdę się bez tego.

Takim sposobem nie mam już "przyjaciółki" 
I nie będę mieć żadnej innej już tak komukolwiek nie zaufam.

Nie jestem ufna co do ludzi ale to była (właśnie była) jedyna osoba, którą tak dobrze znałam i mogłam (właśnie mogłam) zaufać.

Koniec z tym! Tak się skończyła nasza przyjaźń i żadnej innej nie będzie choćbym nie wiem co nie będę już miała przyjaciółki.
Nie chce i tyle.

Słowem zakończenia i wyjaśnienia tego chaotycznego wpisu:
Nikogo nie obgaduje bo nawet takie pomysły (które są idiotyczne) nie są w mojej głowie. 
A po drugie to mam inne problemy na głowie niż obgadywanie innych osób.
Ja na to czasu nawet nie mam. 
A żeby było śmieszniej koleżankę "obgadywałam" z moim chłopakiem .
Hahahaha no szkoda, że moje "obgadywanie" wyglądało tak, że siedziałam z nim i spędzaliśmy czas bo widzimy się nieraz 1 dzień w tygodniu ze względów na pracę :D 
A z nią i tak by mi się kontakt urwał bo po ślubie wyjeżdża do swojego faceta 
mieszkać a to jest sporo km stąd...

Tak kochani więc szanujcie się ale miejcie ograniczone zaufanie.

Komentarze

  1. Ja już dawno się przekonałam że nie ma prawdziwych przyjaźni niestety smutna prawda 😔

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty